Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 7 czerwca 2016

Rozdział 2

Jestem! I wstawiam wam 2 część opowiadania.

Nic nie odpowiedziałam. Nie wiedziałam jeszcze czy to dobrze czy źle.
Kiedy weszliśmy do szkoły rozpoczęcie roku się właśnie zaczęło. Zaczęliśmy się rozglądać za czymś co pomogłoby nam w rozpoznaniu klasy. Jednak NIC takiego nie było.
- Kurde, naprawdę NIKT nie pomyślał by zrobić coś by spóźnieni 1klasiści mogli znaleść swoją klasę?
- Widocznie, nie - odrzekłam siląc się na spokój.
No, ale JAK. Ja się pytam JAK MAMY ZNALEŚĆ TĄ CHOLERNĄ KLASĘ!?
Dobra spokój... Wdech, wydech
- Po apelu pójdziemy, najwyżej, do sekretariatu - stwierdziłam zrezygnowana. Chciałam pokazać się od dobrej strony, a tu będę musiała szukać klasy i się spóźnić. Cholera.
- Ok - powiedział chłopak. Uświadomiłam sobie że nawet nie znam jego imienia. Dziwne.
- Nie przedstawiłam się. Jestem Natalia.
- Wojtek - uśmiechnął się zakłopotany.
Pewnie dlatego że wcześniej się nie przedstawił. Albo z innego powodu. Nie wnikam.
Zaczęłam się jeszcze raz rozglądać. Wszędzie nastolatki, które są znudzone apelem. Normalka.
Dyrektor, poczciwy staruszek, przynudzał mówiąc, jak dobrze że jesteśmy i takie tam.
Po co mam go słuchać?
Nie mogłam się już doczekać końca.
- Następnym razem chyba nie pójdę w 1 dzień szkoły - mruknęłam.
- Ja razem z tobą - powiedział w odpowiedzi Wojtek widocznie usłyszawszy co powiedziałam
A chciałam by nikt tego nie słyszał...
- Wiesz, może odpuśćmy sobie dzisiejszy dzień i idźmy z tąd.
Spojrzałam na niego jak na wariata. W 1 dzień szkoły? Nie chodzi oto że nie lubię chodzić na wagary, ale chcę pokazać się w od dobrej strony. Za jakieś dwa tygodnie chętnie bym się zerwała.
- W 1 dzień szkoły? Prędzej jutro - odparłam wreszcie skrzywiona.
- No weź. Naprawdę chce ci się szukać naszej klasy? Możemy poznać ją jutro.
Spojrzałam niezdecydowana. Miał rację. Ale 1 dzień...
- Dobra - odrzekłam nie wierząc, że to mówię.
- Super! Dzięki. Nie chciałem iść sam - mówiąc to przytulił mnie.
Czy on jest normalny? Przytulać osobę którą dzisiaj widzi się pierwszy raz w życiu za to że idzie z nim na wagary?
Powoli wyswobodziłam się z jego objęć
Osoby które stały blisko, uśmiechały się widząc to.
Stop. Oni mogli wszystko słyszeć. Ups.
- Posłuchaj a jak ktoś powie jakiemuś nauczycielowi że się zerwaliśmy?
- To trudno. Idziemy.
Nauczyciel stojący przy drzwiach zmierzył nas spojrzeniem i zastąpił drogę.
- A wy gdzie? Wracać na miejsca.
- Ale proszę pana mi jest słabo - skłamałam szybko.
Na to nauczyciel odsunął się i pozwolił nam wyjść. Gapił się jednak na nas dopóki nie zniknęliśmy mu z oczu.
- Dzięki - powiedział z wdzięcznością Wojtek.
-Spoko. A gdzie właściwie idziemy?
-...yy... Możemy do mnie. Moich rodziców nie powinno być w domu.
- Ok.
Właściwie co ja zrobiłam? Poszłam na wagary z dzisiaj poznanym chłopakiem. Ale zapóźno zawrócić. Może będzie dobrze.
Na szczęście wyszliśmy ze szkoły więcej razy niezauważeni.
Skierowaliśmy się na przystanek autobusowy.
Nie mógłby mieszkać blisko? Nie lubię autobusów. Ehh...
- Co będziemy u ciebie robili?
- Może... pooglądamy film, porozmawiamy i... niewiem co jeszcze
- Mi odpowiada, a co do reszty później się zobaczy.
- Tylko...
- Co?
- Mam bałagan w domu.
- Trudno. Gdybyśmy do mnie poszli też nie byłoby czysto.
- Już jedzie autobus.
-A,ok
Autobus był prawie pusty. Tylko kilka starszych pań. Wszystkie patrzyły na nas jak na przestępców.
Co jest? Nikt nie chodzi na wagary? Albo do pracy?
- A wy co, do szkoły nie idziecie? Wagary? - spytała jedna podniesionym głosem.
- Nie - skłamał szybko Wojtek - Idziemy, ale zaspaliśmy.
Pokiwałam głową i uśmiechnęłam się do staruszki. Ona jednak nie odwzajemniła uśmiechu i do końca drogi nas obserwowała.
To było jakieś chore. Przez całą drogę milczeliśmy. A przez kogo? Przez tą głupią babę.
Cały czas czułam na sobie jej przewiercajacy wzrok.
- Uff - powiedział Wojtek po wyjściu z autobusu - patrzyła na nas jak na... na przestępców.
- Ale już jej nie ma. Choćmy.
- Dobra. W tą stronę - pokazał w prawo.
- Daleko? - spytałam przekrzywiając głowę.
- Oczywiście, kilka minut.
- I to jest daleko?
- To była ironia, kotku.
Podniosłam brwi słysząc to.
- Kotku?
- A tak mi się powiedziało - odrzekł zmieszany - Znaczy po prostu przypominasz mi kota.
- Taaak?
Kiwnął głową nadal zakłopotany.
- Nie nazywaj mnie tak. Mam własne imię.
- Dobrze... Natalia - westchnął.
-  Możesz mnie nazywać Nati lub Natka.
- A zgodzisz się na Talia?
- Yym... Dobrze - odrzekłam zdziwiona.
Chwilę szliśmy w milczeniu. Nagle usłyszałam płacz.
Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącą dziewczynę. To była Gabi. Dziewczyna z podstawówki.
Tak dawno jej nie widziałam. Ale co ona w ogóle tu robi?
- Gabi..? -spytałam niepewnie. Przecież mogło mi się wydawać. Dziewczyna jednak spojrzała na mnie. Tak to była ona. Gabi. Byłyśmy przyjaciółkami w podstawówce do czwartej klasy, do października, ale potem... jej rodzice zginęli, a nie miała krewnych i zamieszkała w domu dziecka. Więcej już jej nie widziałam. Do teraz.
- Natka? - spytała nie dowierzająco Gabi.
- Tak - szepnęłam i przytuliłam ją mocno. Odwzajemniła uścisk. Poczułam że pomoczyła mi koszulkę. Nadal płakała.
- Spokojnie...cii...już dobrze...

wtorek, 5 kwietnia 2016

Wróciłam!!!

Cześć, wiem że jakiś (baaardzo duży) czas temu coś tu opublikowałam ale wróciłam! Dzisiaj, pokażę wam moje rysunki i coś jeszcze ;) Może się wam spodobają. I niech ktoś napisze komentarz. Chociażby krótki ale żebym wiedziała że ktoś tu jest :)
Asia






I jak się wam podobają? Było by miło gdyby je ktoś ocenił, bo w domu to zawsze mi mówią ,,pięknie'' a chciałabym by ktoś inny coś na ten temat powiedział, bo ja mam wrażenie że nie rysuję ładnie ale to wy już to oceńcie.
I jeszcze wstawiam wam kilka moich wierszy:

Patrzę

Patrzę na łąkę
Na niebieskie chabry i czerwone maki
Na zboże z którego kiedyś zrobią mąkę
Na różnorodne ssaki
Na ptaki ćwierkające radośnie
Na szyszki na sosnie
Na błękitne niebo
Na białe chmury
Na piękne słońce

Noc

Słońce gaśnie i przychodzi Noc
Ciemność otula ziemię swym płaszczem
Ciemna, mroczna, cicha...
Tylko czasem księżyc świeci i gwiazdy
Ale czasem nic nie widać 
Ciemność wielka wszystko otacza
Żadnych świateł,
Tylko ciemność, tylko noc

Coś

Jest duże i lekkie
Jest małe i ciężkie
Ma wszystkie kolory
I jest bezbarwne
Ma różne humory
I nie jest zabawne
Jest wysokie ale niskie
Przezroczyste i przejrzyste 

I jak? Jak się spodoba to wiersze jeszcze będę mogła wstawiać :)
Asia

niedziela, 6 marca 2016

Opowiadanie

Właściwie nie mam jeszcze nazwy do mojego opowiadania więc będę je po prostu nazywała "Opowiadanie".
Nie umiałam napisać prologu więc go nie będzie
Miłego czytania

Rozdział 1

Obudziłam sie dzisiaj, jak na mnie dosyć wcześnie.
Bo jak w wakacje wstaje się przynajmniej o 10 to 7:41 i 21 sekund to bardzo wcześnie. Taa...
Czekajcie... jaka godzina!!!??
Kurde! Jest tak późno! Ja na ósmą idę do szkoły!
Zerwałam się szybko z łóżka.
Przecież dzisiaj jest rozpoczęcie roku szkolnego! I ja tam nikogo nie znam! I muszę być NIE spóźniona. Przecież muszę mieć dobrą reputację w tej szkole!
Jęknęłam zrozpaczona.
... A moje rodzeństwo?
Zamiast się ubierać zajrzałam do pokoju obok.
One śpią! Naprawdę chcą się spóźnić do szkoły? Zresztą, olać to! One idą do tej samej szkoly, a ja do pierwszej liceum!
- Wstaaawaać lenie!!! Szkoołaa! - zawołałam i uciekłam do swojego pokoju, z przeświadczeniem, że dzisiejszy dzień jednak nie bedzie stracony.
 Szybko założyłam galówkę naszykowaną poprzedniego dnia. I poszłam do łazienki.
Tylko ja i moja rodzina jesteśmy tak "mądrzy'' by nie ustawić alarmu na następny dzień chociaż cały czas o tym myśleliśmy.
- Ej, Nat pośpiesz się! - usłyszałam krzyk mojej siostry.
- Właśnie to robię, ale ty i tak nie zdążysz do szkoły.
 Weź się zamknij! - zawołała w odpowiedzi i usiadła pod drzwiami, co nie było najlepszym pomysłem, bo kiedy je otwierałam popchnęłam ją na ścianę (specjalnie).
Teraz pozostawało mi tylko wzięcie torebki.
Spojrzałam na zegarek; 7:51.
Czyli w 10 minut byłam gotowa. Bardzo dobry czas jak na mnie, ale nie najlepszy, bo kiedyś w trzy minuty uszykowałam się na imprezę. Wybiegając z domu wzięłam jeszcze słuchawki i komórkę. Bez nich nigdzie się nie ruszam.
Ledwo zdążyłam na autobus, znaczy się gdybym nie była najlepsza z klasy w biegach to bym nie zdążyła. I ten kierowca jeszcze prawie mnie przytrzasnął tymi cholernymi drzwiami.
Zajrzałam do torebki w poszukiwaniu sieciówki.
- Cholera - wyrwało mi się.
Po prostu świetnie spóźnie się do szkoły i jeszcze jadę na gapę. Chociaż... przecież stoję przy biletomacie... Ale nie, nie kupię biletu, bo mi jeszcze nie starczy pieniędzy na inne rzeczy. Co z tego że bilet jest bardzo tani, a kara za nie posiadanie go bardzo duża.
Wyjęłam słuchawki. Przynajmniej posłucham muzyki i może się uspokoje.
  Nagle, przy (kolejnym) ostrym hamowaniu autobusu wpadł na mnie chłopak. Był nawet przystojny, znaczy się bardzo przystojny. Miał jasne włosy i błękitne oczy. Tylko trochę wyższy ode mnie i był mniej więcej w moim wieku.
- Przepraszam, nie chciałem - odrzekł zakłopotany.
- Spoko, nic się nie stało - odpowiedziałam z (lekkim) uśmiechem.
Tak nic oprócz tego że mnie teraz bardzo biodro boli i głowa bo walnęłam się w ten cholerny biletomat. Ale oprócz tego wszystko okej.
Ale po co to jemu mówić?
Uspokojony odwrócił się.

Jeszcze tylko jeden przystanek.

Szybko wyszłam z autobusu i zaczęłam iść w stronę szkoły. W każdej chwili mogło się zacząć. Albo już się zaczęło.
Po chwili dogonił mnie chłopak, który wcześniej na mnie wpadł.
- Chodzisz do Batorego? - spytał.
- Tak - odrzekła trochę nieufnie.
- Ja też. Do której klasy?
- Pierwsza c
- Ja też! Fajnie ze będziemy razem chodzili.

Witajcie

Witajcie czytelnicy i czytelniczki!
Założyłam tego bloga z potrzeby podzielenia się pisaniem. Chcę się dowiedzieć co wy o nim myślicie. Nie piszę za dobrze ale może się wam spodoba. Będę tu wstawiać nie tylko opowiadania. Zdjęcia, (może) wiersze, recenzje filmów i książek. Życzę wam milego czytania mojego bloga ;)